<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do Paweł Fischer-Kotowski</title>
	<atom:link href="http://fiskot.info/pl/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fiskot.info/pl</link>
	<description>fiskot.info</description>
	<lastBuildDate>Tue, 26 Jul 2011 05:45:33 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Skomentuj Wszystkiego najlepszego, Harvey Milk!, którego autorem jest Bogumił</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/05/wszystkiego-najlepszego-harvey-milk/comment-page-1/#comment-2146</link>
		<dc:creator>Bogumił</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Jul 2011 05:45:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=546#comment-2146</guid>
		<description>Jakże świat się zmienił od czasów Harvey&#039;a. Nikt, kto tamtych czasów nie pamieta (w Polsce dużo dłużej po nim) pojęcia nie ma co znaczy być niewidocznym, nieistniejącym. Być cieniem a nie osobą. Stale grać lub przybierać pozę meczennika, permamentnego wojownika. A każda walka męczy, nuży po jakimś czasie. Człowiek chce po prostu być. Takich nieznanych Harwey&#039;ów było tysiące. Dzieki nim i ich poświęceniu się miliony może dziś chodzic ulicami a nie przemykać zaułkami. A to wielka sprawa. Dobrze, że pamietał Pan o tej rocznicy. Społeczeństwa, które nie znają swojej historii nie mogą budować swojej przyszłości. pozdrawiam autora i Czytelników, Bogumił Pacak-Gamalski</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jakże świat się zmienił od czasów Harvey&#8217;a. Nikt, kto tamtych czasów nie pamieta (w Polsce dużo dłużej po nim) pojęcia nie ma co znaczy być niewidocznym, nieistniejącym. Być cieniem a nie osobą. Stale grać lub przybierać pozę meczennika, permamentnego wojownika. A każda walka męczy, nuży po jakimś czasie. Człowiek chce po prostu być. Takich nieznanych Harwey&#8217;ów było tysiące. Dzieki nim i ich poświęceniu się miliony może dziś chodzic ulicami a nie przemykać zaułkami. A to wielka sprawa. Dobrze, że pamietał Pan o tej rocznicy. Społeczeństwa, które nie znają swojej historii nie mogą budować swojej przyszłości. pozdrawiam autora i Czytelników, Bogumił Pacak-Gamalski</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Zamach na instytucję małżeństwa, którego autorem jest Florek</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/03/zamach-na-instytucje-malzenstwa/comment-page-1/#comment-2100</link>
		<dc:creator>Florek</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Mar 2011 18:42:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=144#comment-2100</guid>
		<description>- z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2008 roku, Nr 52 poz. 417).

- jeżeli pacjent nie ukończył 16 lat lub jest nieprzytomny bądź niezdolny do zrozumienia znaczenia informacji, lekarz udziela informacji osobie bliskiej w rozumieniu drugiej z w/w ustaw.

Proszę o wskazanie konkretnego artykułu, który o tym stanowi.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>- z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2008 roku, Nr 52 poz. 417).</p>
<p>- jeżeli pacjent nie ukończył 16 lat lub jest nieprzytomny bądź niezdolny do zrozumienia znaczenia informacji, lekarz udziela informacji osobie bliskiej w rozumieniu drugiej z w/w ustaw.</p>
<p>Proszę o wskazanie konkretnego artykułu, który o tym stanowi.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj O HIV/AIDS z perspektywy bydgoskiej, którego autorem jest Paweł Fischer-Kotowski &#187; Dlaczego wystarczy jeden punkt? Bo jest jeden.</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2009/12/o-hivaids-z-perspektywy-bydgoskiej/comment-page-1/#comment-1753</link>
		<dc:creator>Paweł Fischer-Kotowski &#187; Dlaczego wystarczy jeden punkt? Bo jest jeden.</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 09:44:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=28#comment-1753</guid>
		<description>[...] zeszłoroczny Dzień Walki z AIDS? Pisałem wtedy (tutaj) o skandalicznej wypowiedzi Marty Jakubowskiej, pełnomocniczki wojewody kujawsko-pomorskiego ds. [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] zeszłoroczny Dzień Walki z AIDS? Pisałem wtedy (tutaj) o skandalicznej wypowiedzi Marty Jakubowskiej, pełnomocniczki wojewody kujawsko-pomorskiego ds. [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Departament Stanu o Lambdzie Bydgoszcz, którego autorem jest Paweł Fischer-Kotowski &#187; O „wyniku pewnych nieporozumień”…</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/03/departament-stanu-o-lambdzie-bydgoszcz/comment-page-1/#comment-1091</link>
		<dc:creator>Paweł Fischer-Kotowski &#187; O „wyniku pewnych nieporozumień”…</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Mar 2010 13:28:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=200#comment-1091</guid>
		<description>[...] W dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” (dodatek bydgoski) artykuł Krzysztofa Aładowicza na temat raportu Departamentu Stanu USA, w którym wymieniono proces rejestracji Lambdy Bydgoszcz jako przykład naruszeń praw człowieka w Polsce (pisałem o tym tutaj). [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] W dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” (dodatek bydgoski) artykuł Krzysztofa Aładowicza na temat raportu Departamentu Stanu USA, w którym wymieniono proces rejestracji Lambdy Bydgoszcz jako przykład naruszeń praw człowieka w Polsce (pisałem o tym tutaj). [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Zamach na instytucję małżeństwa, którego autorem jest Multilicus</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/03/zamach-na-instytucje-malzenstwa/comment-page-1/#comment-1022</link>
		<dc:creator>Multilicus</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 18:39:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=144#comment-1022</guid>
		<description>Nie wiem, jak jest z informowaniem, że dana osoba trafiła do szpitala.

Jak już się jest w szpitalu, to różnica pojawia się dopiero wówczas, gdy łącznie spełnione są dwa warunki:
1. pacjent jest nieprzytomny lub niezdolny do zrozumienia info o swoim stanie zdrowia,
2. osoba pragnąca uzyskać info o stanie zdrowia pacjenta nie została przez niego wskazana jako osoba, której lekarz może udzielić info.

W poprzednim wpisie posunąłem się za daleko pisząc &quot;To, że pacjent jest nieprzytomny, w niczym tego nie zmienia: przepisy nie przewidują różnego traktowania małżonków, konkubentów, partnerów, członków rodziny i obcych ludzi&quot;.

Powyższe wynika z przepisów dwóch ustaw:
- z 05 grudnia 1996 roku o zawodzie lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 1997roku, Nr 28, poz. 152 z późn. zm.),
- z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2008 roku, Nr 52 poz. 417).

Pierwsza z nich stanowi, że:
- pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy są informowani przez lekarza o stanie zdrowia pacjenta,
- inne osoby mogą otrzymać info o stanie zdrowia pacjenta wyłącznie za zgodą pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego (do tego służy ów specjalny druk),
- jeżeli pacjent nie ukończył 16 lat lub jest nieprzytomny bądź niezdolny do zrozumienia znaczenia informacji, lekarz udziela informacji osobie bliskiej w rozumieniu drugiej z w/w ustaw.

Za osobę bliską uważa się:
- małżonka,
- krewnego lub powinowatego do drugiego stopnia w linii prostej,
- przedstawiciela ustawowego,
- osobę pozostającą we wspólnym pożyciu,
- osobę wskazaną przez pacjenta (znów specjalny druk).

Reasumując:
1. pacjent przytomny - info o stanie zdrowia dostają tylko osoby wskazane przez pacjenta,
2. pacjent nieprzytomny - info o stanie zdrowia dostają tylko osoby wymienione w ustawie, w tym wskazane przez pacjenta.

Czyli gorsze traktowanie partnera tej samej płci (w stosunku do małżonka/małżonki i konkubenta/konkubiny) występuje, gdy pacjent jest nieprzytomny a wcześniej nie wskazał swojego partnera jako osoby upoważnionej do otrzymania info o stanie drowia pacjenta.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, jak jest z informowaniem, że dana osoba trafiła do szpitala.</p>
<p>Jak już się jest w szpitalu, to różnica pojawia się dopiero wówczas, gdy łącznie spełnione są dwa warunki:<br />
1. pacjent jest nieprzytomny lub niezdolny do zrozumienia info o swoim stanie zdrowia,<br />
2. osoba pragnąca uzyskać info o stanie zdrowia pacjenta nie została przez niego wskazana jako osoba, której lekarz może udzielić info.</p>
<p>W poprzednim wpisie posunąłem się za daleko pisząc &#8220;To, że pacjent jest nieprzytomny, w niczym tego nie zmienia: przepisy nie przewidują różnego traktowania małżonków, konkubentów, partnerów, członków rodziny i obcych ludzi&#8221;.</p>
<p>Powyższe wynika z przepisów dwóch ustaw:<br />
- z 05 grudnia 1996 roku o zawodzie lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 1997roku, Nr 28, poz. 152 z późn. zm.),<br />
- z 06 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2008 roku, Nr 52 poz. 417).</p>
<p>Pierwsza z nich stanowi, że:<br />
- pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy są informowani przez lekarza o stanie zdrowia pacjenta,<br />
- inne osoby mogą otrzymać info o stanie zdrowia pacjenta wyłącznie za zgodą pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego (do tego służy ów specjalny druk),<br />
- jeżeli pacjent nie ukończył 16 lat lub jest nieprzytomny bądź niezdolny do zrozumienia znaczenia informacji, lekarz udziela informacji osobie bliskiej w rozumieniu drugiej z w/w ustaw.</p>
<p>Za osobę bliską uważa się:<br />
- małżonka,<br />
- krewnego lub powinowatego do drugiego stopnia w linii prostej,<br />
- przedstawiciela ustawowego,<br />
- osobę pozostającą we wspólnym pożyciu,<br />
- osobę wskazaną przez pacjenta (znów specjalny druk).</p>
<p>Reasumując:<br />
1. pacjent przytomny &#8211; info o stanie zdrowia dostają tylko osoby wskazane przez pacjenta,<br />
2. pacjent nieprzytomny &#8211; info o stanie zdrowia dostają tylko osoby wymienione w ustawie, w tym wskazane przez pacjenta.</p>
<p>Czyli gorsze traktowanie partnera tej samej płci (w stosunku do małżonka/małżonki i konkubenta/konkubiny) występuje, gdy pacjent jest nieprzytomny a wcześniej nie wskazał swojego partnera jako osoby upoważnionej do otrzymania info o stanie drowia pacjenta.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Zamach na instytucję małżeństwa, którego autorem jest Paweł Fischer-Kotowski</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/03/zamach-na-instytucje-malzenstwa/comment-page-1/#comment-1021</link>
		<dc:creator>Paweł Fischer-Kotowski</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 17:32:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=144#comment-1021</guid>
		<description>Zaraz, zaraz. Nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem.

Pani A jest żoną pana B, który miał wypadek samochodowy i leży nieprzytomny w szpitalu. Lekarz nie może powiedzieć pani A co się dzieje z jej mężem i w jakim jest stanie? Nie ma obowiązku poinformowania jej w ogóle, że jej mąż jest w szpitalu?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zaraz, zaraz. Nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem.</p>
<p>Pani A jest żoną pana B, który miał wypadek samochodowy i leży nieprzytomny w szpitalu. Lekarz nie może powiedzieć pani A co się dzieje z jej mężem i w jakim jest stanie? Nie ma obowiązku poinformowania jej w ogóle, że jej mąż jest w szpitalu?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Zamach na instytucję małżeństwa, którego autorem jest Multilicus</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/03/zamach-na-instytucje-malzenstwa/comment-page-1/#comment-1020</link>
		<dc:creator>Multilicus</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 17:24:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=144#comment-1020</guid>
		<description>Jeśli poruszamy się cały czas w sferze przepisów, to partner, konkubent, małżonek i każda inna osoba, która nie jest przedstawicielem ustawowym pacjenta, ma taką samą sytuację: lekarz może jej udzielić info o stanie zdrowia pacjenta tylko za zgodą pacjenta. To, że pacjent jest nieprzytomny, w niczym tego nie zmienia: przepisy nie przewidują różnego traktowania małżonków, konkubentów, partnerów, członków rodziny i obcych ludzi. Jeśli pacjent życzy sobie, żeby jakakolwiek osoba poza nim samym była informowana o jego stanie zdrowia, to musi to życzenie (zgodę) wyrazić. W szpitalach są na to specjalne druki. To, czy osoba wpisana do takiego druku jest matką, mężem, przełożonym z pracy, dowódcą oddziału wojskowego czy partnerem pacjenta, nie ma dla przepisów żadnego znaczenia. Druk taki można wypełnić zawczasu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli poruszamy się cały czas w sferze przepisów, to partner, konkubent, małżonek i każda inna osoba, która nie jest przedstawicielem ustawowym pacjenta, ma taką samą sytuację: lekarz może jej udzielić info o stanie zdrowia pacjenta tylko za zgodą pacjenta. To, że pacjent jest nieprzytomny, w niczym tego nie zmienia: przepisy nie przewidują różnego traktowania małżonków, konkubentów, partnerów, członków rodziny i obcych ludzi. Jeśli pacjent życzy sobie, żeby jakakolwiek osoba poza nim samym była informowana o jego stanie zdrowia, to musi to życzenie (zgodę) wyrazić. W szpitalach są na to specjalne druki. To, czy osoba wpisana do takiego druku jest matką, mężem, przełożonym z pracy, dowódcą oddziału wojskowego czy partnerem pacjenta, nie ma dla przepisów żadnego znaczenia. Druk taki można wypełnić zawczasu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Zamach na instytucję małżeństwa, którego autorem jest Paweł Fischer-Kotowski</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/03/zamach-na-instytucje-malzenstwa/comment-page-1/#comment-1019</link>
		<dc:creator>Paweł Fischer-Kotowski</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 15:10:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=144#comment-1019</guid>
		<description>Dzięki, Multilicusie! Jak zwykle profesjonalne podejście do sprawy. Być może faktycznie słowo „dziedziczenie” nie jest najtrafniejsze dla tej sytuacji – prawnie nazywa się to „przejęciem” lub „przepisaniem” prawa najmu. Ale jeśli będziemy mówić już &lt;i&gt;stricte&lt;/i&gt; o dziedziczeniu, i tak widoczne będą niesprawiedliwości – jak np. wysokość podatku, czy potrzeba przygotowania testamentu (wymogu takiego nie ma w przypadku małżeństwa). Wprowadzając związki partnerskie do polskiego prawodawstwa, takie kwestie z góry zostałyby rozstrzygnięte – zgodnie z tzw. „zdrowym rozsądkiem”, w podobnej sytuacji, pewnie na korzyść pana Kozaka.

A jeśli chodzi o szpital – masz prawo widzieć się z tym, z kim tylko masz ochotę. To jasne i oczywiste. Ale co w sytuacji, kiedy nie byłbyś w stanie wyrazić swojej ochoty lub jej braku – dajmy na to, byłbyś w śpiączce? Wtedy Twój partner jest „zupełnie obcą osobą” i brakuje podstaw do udzielania mu poufnych informacji dotyczących Twojego stanu zdrowia…</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki, Multilicusie! Jak zwykle profesjonalne podejście do sprawy. Być może faktycznie słowo „dziedziczenie” nie jest najtrafniejsze dla tej sytuacji – prawnie nazywa się to „przejęciem” lub „przepisaniem” prawa najmu. Ale jeśli będziemy mówić już <i>stricte</i> o dziedziczeniu, i tak widoczne będą niesprawiedliwości – jak np. wysokość podatku, czy potrzeba przygotowania testamentu (wymogu takiego nie ma w przypadku małżeństwa). Wprowadzając związki partnerskie do polskiego prawodawstwa, takie kwestie z góry zostałyby rozstrzygnięte – zgodnie z tzw. „zdrowym rozsądkiem”, w podobnej sytuacji, pewnie na korzyść pana Kozaka.</p>
<p>A jeśli chodzi o szpital – masz prawo widzieć się z tym, z kim tylko masz ochotę. To jasne i oczywiste. Ale co w sytuacji, kiedy nie byłbyś w stanie wyrazić swojej ochoty lub jej braku – dajmy na to, byłbyś w śpiączce? Wtedy Twój partner jest „zupełnie obcą osobą” i brakuje podstaw do udzielania mu poufnych informacji dotyczących Twojego stanu zdrowia…</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Zamach na instytucję małżeństwa, którego autorem jest Multilicus</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/03/zamach-na-instytucje-malzenstwa/comment-page-1/#comment-1018</link>
		<dc:creator>Multilicus</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 00:52:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=144#comment-1018</guid>
		<description>Garść uwag nt. sprawy pana Kozaka ze Szczecina.

1. To nie było dziedziczenie.
Pan Kozak nie mógł odziedziczyć prawa najmu do komunalnego lokalu mieszkalnego po zmarłym partnerze, bo to prawo w ogóle nie podlega dziedziczeniu - ani przez partnerów ze związku jednopłciowego, ani przez dzieci, ani przez małżonków ani przez jakiekolwiek inne osoby. Przepisy przewidują natomiast, że - w razie śmierci najemcy - określone osoby mogą wstąpić w jego miejsce.

Do 10 lipca 2001 roku wstępowanie w stosunek najmu po zmarłym najemcy regulowała ustawa z 02 lipca 1994 roku o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych (Dz.U. z 1994 roku, Nr 105, poz. 509 z późn. zm.). Art. 8 tej ustawy przewidywał, że w stosunek najmu mogą wstąpić:
- wstępni (czyli przede wszystkim rodzice, ale także np. dziadkowie),
- zstępni (czyli przede wszystkim dzieci, ale także np. wnuki),
- pełnoletnie rodzeństwo,
- osoby przysposabiające (rodzic adopcyjny) lub przysposobione (dziecko z adopcji),
- osoba, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu małżeńskim z najemcą (chodziło o wyeliminowanie pretensji i roszczeń małżonka w trakcie rozwodu, pozostającego w separacji lub żyjącego osobno).
Należenie do jednej z w/w kategorii nie wystarczało, spełnione musiały być łącznie jeszcze dwa warunki:
- stałe zamieszkanie z najemcą w chwili jego śmierci,
- brak - w chwili śmierci najemcy - tytułu prawnego do innego lokalu mieszkalnego.

10 lipca 2001 roku weszła w życie ustawa z 21 czerwca 2001 roku o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2001 roku, Nr 71, poz. 733 z późn. zm.). Uchyliła ona swoją w/w poprzedniczkę niemal w całości, a przepisy o wstępowaniu w stosunek najmu po śmierci najemcy przeniosła do kodeksu cywilnego. Zgodnie z tą nową regulacją, do wstąpienia w stosunek najmu uprawnione są następujące osoby (art. 691 par. 1 kc):
- małżonek (tylko, gdy już nie był współnajemcą),
- dzieci najemcy i jego współmałżonka,
- inne osoby, wobec których najemcę obciążał obowiązek alimentacyjny,
- osoba, z którą najemca pozostawał we wspólnym pożyciu (słowo &quot;małżeńskim&quot; zniknęło, bo małżonek stał się osobną kategorią, a w tym fragmencie przepisu zaczęło chodzić o konkubinat).
Utrzymano wymóg stałego zamieszkiwania z najemcą w chwili jego śmierci.

Jak z powyższego widać, wstąpienie w stosunek najmu przez pana Kozaka nie było możliwe, bo nie należał on do którejkolwiek z kategorii osób wymienionych przez prawo, tj. ustawę z 1994 roku jak i ustawę z 2001 roku. O to właśnie rozbiła się sprawa pana Kozaka: polska administracja ani polskie sądy nie uznają związków osób tej samej płci nawet za konkubinaty. Wina za to obciąża Sąd Najwyższy, który potwierdził niedawno swoje wcześniejsze, zapadłe jeszcze w zamierzchłych czasach orzeczenia, zgodnie z którymi konkubinat jest niczym małżeństwo, tyle, że bez formalnego węzła - a skoto małżeństwo mogą zawrzeć tylko dwie osoby różnej płci, to o konkubinacie jednopłciowym nie ma mowy.

2. Rzepa pisze nieprawdę
W tekście &quot;Homoseksualista wygrał z Polską&quot; Rzepa twierdzi, że &quot;prawdziwym powodem&quot;, dla którego pan Kozak miał problem, było to, że nie zamieszkiwał ze swoim zmarłym partnerem przez wymagany przez prawo lokalne okres sześciu lat. Jest to nieprawda.

Po pierwsze, pan Kozak nie mógł wstąpić w stosunek najmu, bo nie należał do którejkolwiek kategorii osób, którym przepisy na to pozwalały - co wykazano wyżej.

Po drugie, jedynymi przepisami, które regulują wstępowanie w stosunek najmu po zmarłym najemcy, są przepisy rangi ustawowej - obecnie umieszczone w kodeksie cywilnym. Nieprawdą jest - co napisała Rzepa - że &quot;W Szczecinie przejęcie najmu reguluje nie tylko prawo cywilne, ale i lokalne&quot;. Prawo miejscowe (lokalne), uchwalane przez radę gminy (w przypadku Szczecina - Radę Miasta Szczecina), reguluje tylko te sprawy, na które pozwalają ustawy - tzw. delegacja ustawowa (czyli wskazanie, że daną sprawę ureguluje sobie gmina we własnym zakresie) musi być wyraźna, nigdy nie jest dorozumiana. W przypadku wstępowania w stosunek najmu po zmarłym najemcy regulacja ustawowa jest wyczerpująca i nawet słowem nie wspomina, że jakieś jej aspekty pozostawia się do ustalenia radzie gminy. Innymi słowy: trybunał strasburski miał oczywiście rację, kiedy stwierdził, że mamy wadliwe, dyskryminujące prawo oraz powstałe na jego kanwie oprzecznictwo, uznające za konkubinaty tylko niesformalizowane związki osób różnej płci.

Po trzecie, nieprawda opublikowana przez Rzepę skądś się wzięła. Stąd mianowicie, że wspomniana wyżej ustawa o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego zobowiązała gminy do określenia zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy, podając przy tym minimalny katalog spraw, które gmina musi przy tym uregulować (art. 21 ust. 3 ustawy). Jedną z tych spraw jest określenie zasad postępowania w stosunku do osób, które pozostały w lokalu opuszczonym przez najemcę LUB W LOKALU, W KTÓREGO NAJEM NIE WSTĄPIŁY PO ŚMIERCI NAJEMCY (art. 21 ust. 3 pkt 6 ustawy). Innymi słowy: gminy zostały zobligowane, żeby uregulować, co się będzie działo z ludźmi, którzy mieszkali razem ze zmarłym najemcą, nie wstąpili w stosunek najmu (przede wszystkim dlatego, że tego nie mogły - jak pan Kozak), a mimo to pozostają w lokalu.
Rada Miasta Szczecina zastosowała się do tego wymogu i 24 września 2001 roku przyjęła uchwałę XLIII/911/01 w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy (http://bip.um.szczecin.pl/UMSzczecinBIP/files/07F257D2EF6249B7916AA73944F52B7F/911-01.PDF)
Par. 6 tej uchwały reguluję sytuację osób, które - jak pan Kozak - nie wstąpiły w stosunek najmu po śmierci najemcy. Przepis ten przewiduje m.in. wymóg sześcioletniego zamieszkiwania w lokalu dla osób chcących zawrzeć umowę najmu tego lokalu z Gminą Szczecin; od spełnienia wymogu można odstąpić, jeśli wniosek zainteresowanej osoby zostanie pozytywnie zaopiniowany przez Społeczną Komisję Mieszkaniową.

Jak z powyższego widać, pan Kozak nie miał wyjścia:
- w stosunek najmu po zmarłym partnerze nie mógł wstąpić, bo ich zwiążek nie został uznany za wspólne pożycie,
- prawo miejscowe (lokalne) przewiduje dodatkowe wymogi dla osób, które - jak pan Kozak - nie wstąpiły w stosunek najmu, a chcą pozostać w lokalu (w tym sześcioletnie zamieszkiwanie w tym lokalu).

I - na zakończenie - coś nie o panu Kozaku. Chodzi o odwiedziny w szpitalu, podane w komentowanym tekście w kategorii braków regulacji. Przykłąd ten jest podawany dosyć często, ale jest nietrafny, bo nieprawdziwy. Obowiązujące prawo nie ogranicza kręgu podmiotów, które mogą odwiedzać osoby hospitalizowane. Prawo równo traktuje też małżonka i niemal wszystkie inne osoby, gdy idzie o dostęp do informacji o stanie zdrowia pacjenta - przewagę nad resztą ma tylko przedstawiciel ustawowy (co ma zastosowanie niemal wyłącznie w układzie dziecko-rodzic, oprócz tego przedstawicielstwo ustawowe niemal nie występuje); inne osoby informuje się tylko, gdy pacjent sobie tego zażyczy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Garść uwag nt. sprawy pana Kozaka ze Szczecina.</p>
<p>1. To nie było dziedziczenie.<br />
Pan Kozak nie mógł odziedziczyć prawa najmu do komunalnego lokalu mieszkalnego po zmarłym partnerze, bo to prawo w ogóle nie podlega dziedziczeniu &#8211; ani przez partnerów ze związku jednopłciowego, ani przez dzieci, ani przez małżonków ani przez jakiekolwiek inne osoby. Przepisy przewidują natomiast, że &#8211; w razie śmierci najemcy &#8211; określone osoby mogą wstąpić w jego miejsce.</p>
<p>Do 10 lipca 2001 roku wstępowanie w stosunek najmu po zmarłym najemcy regulowała ustawa z 02 lipca 1994 roku o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych (Dz.U. z 1994 roku, Nr 105, poz. 509 z późn. zm.). Art. 8 tej ustawy przewidywał, że w stosunek najmu mogą wstąpić:<br />
- wstępni (czyli przede wszystkim rodzice, ale także np. dziadkowie),<br />
- zstępni (czyli przede wszystkim dzieci, ale także np. wnuki),<br />
- pełnoletnie rodzeństwo,<br />
- osoby przysposabiające (rodzic adopcyjny) lub przysposobione (dziecko z adopcji),<br />
- osoba, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu małżeńskim z najemcą (chodziło o wyeliminowanie pretensji i roszczeń małżonka w trakcie rozwodu, pozostającego w separacji lub żyjącego osobno).<br />
Należenie do jednej z w/w kategorii nie wystarczało, spełnione musiały być łącznie jeszcze dwa warunki:<br />
- stałe zamieszkanie z najemcą w chwili jego śmierci,<br />
- brak &#8211; w chwili śmierci najemcy &#8211; tytułu prawnego do innego lokalu mieszkalnego.</p>
<p>10 lipca 2001 roku weszła w życie ustawa z 21 czerwca 2001 roku o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2001 roku, Nr 71, poz. 733 z późn. zm.). Uchyliła ona swoją w/w poprzedniczkę niemal w całości, a przepisy o wstępowaniu w stosunek najmu po śmierci najemcy przeniosła do kodeksu cywilnego. Zgodnie z tą nową regulacją, do wstąpienia w stosunek najmu uprawnione są następujące osoby (art. 691 par. 1 kc):<br />
- małżonek (tylko, gdy już nie był współnajemcą),<br />
- dzieci najemcy i jego współmałżonka,<br />
- inne osoby, wobec których najemcę obciążał obowiązek alimentacyjny,<br />
- osoba, z którą najemca pozostawał we wspólnym pożyciu (słowo &#8220;małżeńskim&#8221; zniknęło, bo małżonek stał się osobną kategorią, a w tym fragmencie przepisu zaczęło chodzić o konkubinat).<br />
Utrzymano wymóg stałego zamieszkiwania z najemcą w chwili jego śmierci.</p>
<p>Jak z powyższego widać, wstąpienie w stosunek najmu przez pana Kozaka nie było możliwe, bo nie należał on do którejkolwiek z kategorii osób wymienionych przez prawo, tj. ustawę z 1994 roku jak i ustawę z 2001 roku. O to właśnie rozbiła się sprawa pana Kozaka: polska administracja ani polskie sądy nie uznają związków osób tej samej płci nawet za konkubinaty. Wina za to obciąża Sąd Najwyższy, który potwierdził niedawno swoje wcześniejsze, zapadłe jeszcze w zamierzchłych czasach orzeczenia, zgodnie z którymi konkubinat jest niczym małżeństwo, tyle, że bez formalnego węzła &#8211; a skoto małżeństwo mogą zawrzeć tylko dwie osoby różnej płci, to o konkubinacie jednopłciowym nie ma mowy.</p>
<p>2. Rzepa pisze nieprawdę<br />
W tekście &#8220;Homoseksualista wygrał z Polską&#8221; Rzepa twierdzi, że &#8220;prawdziwym powodem&#8221;, dla którego pan Kozak miał problem, było to, że nie zamieszkiwał ze swoim zmarłym partnerem przez wymagany przez prawo lokalne okres sześciu lat. Jest to nieprawda.</p>
<p>Po pierwsze, pan Kozak nie mógł wstąpić w stosunek najmu, bo nie należał do którejkolwiek kategorii osób, którym przepisy na to pozwalały &#8211; co wykazano wyżej.</p>
<p>Po drugie, jedynymi przepisami, które regulują wstępowanie w stosunek najmu po zmarłym najemcy, są przepisy rangi ustawowej &#8211; obecnie umieszczone w kodeksie cywilnym. Nieprawdą jest &#8211; co napisała Rzepa &#8211; że &#8220;W Szczecinie przejęcie najmu reguluje nie tylko prawo cywilne, ale i lokalne&#8221;. Prawo miejscowe (lokalne), uchwalane przez radę gminy (w przypadku Szczecina &#8211; Radę Miasta Szczecina), reguluje tylko te sprawy, na które pozwalają ustawy &#8211; tzw. delegacja ustawowa (czyli wskazanie, że daną sprawę ureguluje sobie gmina we własnym zakresie) musi być wyraźna, nigdy nie jest dorozumiana. W przypadku wstępowania w stosunek najmu po zmarłym najemcy regulacja ustawowa jest wyczerpująca i nawet słowem nie wspomina, że jakieś jej aspekty pozostawia się do ustalenia radzie gminy. Innymi słowy: trybunał strasburski miał oczywiście rację, kiedy stwierdził, że mamy wadliwe, dyskryminujące prawo oraz powstałe na jego kanwie oprzecznictwo, uznające za konkubinaty tylko niesformalizowane związki osób różnej płci.</p>
<p>Po trzecie, nieprawda opublikowana przez Rzepę skądś się wzięła. Stąd mianowicie, że wspomniana wyżej ustawa o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego zobowiązała gminy do określenia zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy, podając przy tym minimalny katalog spraw, które gmina musi przy tym uregulować (art. 21 ust. 3 ustawy). Jedną z tych spraw jest określenie zasad postępowania w stosunku do osób, które pozostały w lokalu opuszczonym przez najemcę LUB W LOKALU, W KTÓREGO NAJEM NIE WSTĄPIŁY PO ŚMIERCI NAJEMCY (art. 21 ust. 3 pkt 6 ustawy). Innymi słowy: gminy zostały zobligowane, żeby uregulować, co się będzie działo z ludźmi, którzy mieszkali razem ze zmarłym najemcą, nie wstąpili w stosunek najmu (przede wszystkim dlatego, że tego nie mogły &#8211; jak pan Kozak), a mimo to pozostają w lokalu.<br />
Rada Miasta Szczecina zastosowała się do tego wymogu i 24 września 2001 roku przyjęła uchwałę XLIII/911/01 w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy (<a href="http://bip.um.szczecin.pl/UMSzczecinBIP/files/07F257D2EF6249B7916AA73944F52B7F/911-01.PDF" rel="nofollow">http://bip.um.szczecin.pl/UMSzczecinBIP/files/07F257D2EF6249B7916AA73944F52B7F/911-01.PDF</a>)<br />
Par. 6 tej uchwały reguluję sytuację osób, które &#8211; jak pan Kozak &#8211; nie wstąpiły w stosunek najmu po śmierci najemcy. Przepis ten przewiduje m.in. wymóg sześcioletniego zamieszkiwania w lokalu dla osób chcących zawrzeć umowę najmu tego lokalu z Gminą Szczecin; od spełnienia wymogu można odstąpić, jeśli wniosek zainteresowanej osoby zostanie pozytywnie zaopiniowany przez Społeczną Komisję Mieszkaniową.</p>
<p>Jak z powyższego widać, pan Kozak nie miał wyjścia:<br />
- w stosunek najmu po zmarłym partnerze nie mógł wstąpić, bo ich zwiążek nie został uznany za wspólne pożycie,<br />
- prawo miejscowe (lokalne) przewiduje dodatkowe wymogi dla osób, które &#8211; jak pan Kozak &#8211; nie wstąpiły w stosunek najmu, a chcą pozostać w lokalu (w tym sześcioletnie zamieszkiwanie w tym lokalu).</p>
<p>I &#8211; na zakończenie &#8211; coś nie o panu Kozaku. Chodzi o odwiedziny w szpitalu, podane w komentowanym tekście w kategorii braków regulacji. Przykłąd ten jest podawany dosyć często, ale jest nietrafny, bo nieprawdziwy. Obowiązujące prawo nie ogranicza kręgu podmiotów, które mogą odwiedzać osoby hospitalizowane. Prawo równo traktuje też małżonka i niemal wszystkie inne osoby, gdy idzie o dostęp do informacji o stanie zdrowia pacjenta &#8211; przewagę nad resztą ma tylko przedstawiciel ustawowy (co ma zastosowanie niemal wyłącznie w układzie dziecko-rodzic, oprócz tego przedstawicielstwo ustawowe niemal nie występuje); inne osoby informuje się tylko, gdy pacjent sobie tego zażyczy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Nowa organizacja LGBT – w Poznaniu, którego autorem jest Multilicus</title>
		<link>http://fiskot.info/pl/2010/01/nowa-organizacja-lgbt-%e2%80%93-w-poznaniu/comment-page-1/#comment-24</link>
		<dc:creator>Multilicus</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 08:00:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://fiskot.info/pl/?p=78#comment-24</guid>
		<description>A nasza wspólna znajoma/koleżanka branżowa/ciotka-działaczka napisała właśnie takie zdanie:

&quot;Powinniśmy się cieszyć, że w tak wielu miejscach organizują się osoby chcące pomagać &quot;branży&quot; , ale moim zdaniem bardziej to utrudnia sensowne działanie niż w nim pomaga&quot;

Zaraz, jacy ludzie tak mówili (i chyba nadal mówią)? Czy nie ci, których wyśmiewamy słowami Ha-Ha-Ha?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A nasza wspólna znajoma/koleżanka branżowa/ciotka-działaczka napisała właśnie takie zdanie:</p>
<p>&#8220;Powinniśmy się cieszyć, że w tak wielu miejscach organizują się osoby chcące pomagać &#8220;branży&#8221; , ale moim zdaniem bardziej to utrudnia sensowne działanie niż w nim pomaga&#8221;</p>
<p>Zaraz, jacy ludzie tak mówili (i chyba nadal mówią)? Czy nie ci, których wyśmiewamy słowami Ha-Ha-Ha?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

