My chcemy związków! Ale jakich?

25 kwietnia 2010 | związki partnerskie

Grupa inicjatywna ds. związków partnerskich podczas wczorajszego spotkania w siedzibie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przedstawiała rezultaty swojej dotychczasowej pracy oraz zaprezentowała projekt ustawy dotyczącej instytucjonalizacji związków osób tej samej płci.

Ogrom pracy, jaką grupa dokonała od czerwca 2009 roku – debaty w 14 miastach, korespondencja z klubami parlamentarnymi, premierem, spotkania z KP Lewica, SdPl, RPO, lobbing polityczny – zapowiadał jednak coś znacznie poważniejszego, niż pokazano podczas spotkania. Projekt ustawy – nazwany nowatorskim i przemyślanym – jest w rzeczywistości okrojony. I to mimo faktu, że grupa zdaje sobie sprawę, że w toku prac i tak jeszcze z niektórych postulatów trzeba będzie „zrezygnować” na rzecz „przepchnięcia” kilku pozostałych pomysłów.

Mimo możliwości (a nie „konieczności”!) rejestracji związku (a właściwie: „umowy o związku”) w Urzędzie Stanu Cywilnego, projekt nie przewiduje, żeby po zawarciu umowy zmieniał się stan cywilny osób, które ją zawierają. Jednak przeszkodą do zawarcia związku może być… m.in. pozostawanie w związku małżeńskim! Zakres praw i obowiązków został całkowicie pozostawiony w gestii osób zainteresowanych zawarciem umowy, a tzw. przywileje (zaliczenie do pierwszej grupy spadkowej, prawo do zachowku, renty po śmierci partnertki/-ra, możliwość odmowy składania zeznań obciążających partnera/-kę etc.) nabywane byłyby – zgodnie z treścią projektu ustawy – dopiero po roku od zawarcia umowy o związki partnerskim. Coś tutaj po prostu nie gra.

To, że nie da pogodzić się wszystkich wizji i interesów, było jasne już wcześniej. Jednak podczas spotkania unaoczniło się jak bardzo destrukcyjne dla samej idei może okazać się to w przyszłości. Emocje jakie rodzi tworzenie ustawy można przekuć na coś dobrego, wykorzystać choćby do podwyższania wiedzy osób zainteresowanych takim rozwiązaniem prawnym; do zaangażowania tych ludzi w przygotowanie tego aktu prawnego – tak, by było mu jak najbliżej do „kompletności” (patrz: postulat zgłoszony na antenie radia TOK FM przez lekarza, który zwrócił uwagę na problem związany z przekazaniem zwłok po śmierci), tak by spełniał rzeczywiste oczekiwania.

Mam nadzieję, że przygotowany przez grupę inicjatywną projekt zostanie udostępniony w internecie, by umożliwić jego jak najszersze konsultacje społeczne, zarówno w środowisku prawniczym, jak i wśród osób zainteresowanych zawarciem takiego – lub podobnego – związku.

PS. Przy okazji prac grupy inicjatywnej, Abiekt przygotował i przeprowadził ankietę na ten temat. Ostateczny rezultat napawa optymizmem. Cieszą nie tylko niebieskie słupki poparcia dla konkretnych postulatów, ale także liczba osób, które wzięły udział w badaniu – ponad 4,5 tys.!

PS 2. Zupełnie inną sprawą jest fakt, że idea instytucjonalizacji związków osób tej samej płci jest kontestowana przez niektóre osoby, w tym przez dr. Jacka Kochanowskiego. Czy nie jest tak, jak twierdzi Queerowy, że niektórzy filozofowie tak dalece zapędzili się w zwalczaniu opresji, że zaczęli produkować nową opresję? Warto przemyśleć. Moim zdaniem warto stworzyć możliwość do życia według wybranego schematu (lub bez schematu!) niezależnie od orientacji seksualnej i płci.

Na razie nie ma komentarzy