Rozmawiajmy o konkretach
Z zainteresowaniem przyglądam się dyskusji, jaka toczy się wokół idei związków partnerskich. Wcześniej do głowy mi nawet nie przyszło, że jest to sprawa, która może tak bardzo podzielić środowisko LGBT.
Sprawa wydawała mi się wcześniej jasna – ktoś będzie za, inna osoba opowie się przeciw, dla kolejnych kilku nie będzie to miało żadnego znaczenia (niestety!). Ale w chwili obecnej, obok głośnego „TAK”, trwa konstruktywna (!) dyskusja na temat formy takich związków, wywołana głównie przez grupę inicjatywną, która jeżdżąc po Polsce zachęcała do rozmowy na ten temat.
Dyskusja toczy się głównie na portalu homiki.pl, który w ten sposób pokazuje – nie pierwszy już raz – że zasługuje na miano najbardziej opiniotwórczego medium LGBTQ. Udostępnia swoje łamy osobom spoza redakcji, które prezentują różne punkty widzenia. Dziękuję za ten pluralizm!
Zaskakujący jest przede wszystkim ogromny optymizm. Dobrze, że jest, ale szkoda, że w takiej ilości. Większość podchodzi do sprawy, jakby związki partnerskie miały zostać wprowadzone teraz, już za chwilę i jakby szybko należało ustalić jaką nadać im formę. A przecież grupa inicjatywna sama powiedziała w wywiadzie z Uschi Pawlik (cz. 1, 2), ustami Mariusza Kurca:
I potem się zaczną prawdziwe schody – zbieranie deklaracji poparcia od polityków. Trzeba zebrać 15 posłów, którzy poprą projekt, aby mógł on zostać złożony do laski marszałkowskiej, więc będziemy prowadzić intensywny lobbing wśród polityków. I trudno nam tak naprawdę powiedzieć, ile czasu nam to zajmie.
Powyższy cytat (pogrubienia moje) potwierdza to, czego łatwo się domyślić – „intensywnego lobbingu” wymaga znalezienie 15 posłanek i posłów, którzy jako grupa będą mieli inicjatywę ustawodawczą, czyli możliwość zgłoszenia projektu ustawy. A co z poparciem? Czy ktoś się zastanawia nad tym jakie są szanse podczas głosowania?
Z całej dyskusji wyłania się przed moimi oczami obraz grupy inicjatywnej, której głównym celem jest wprowadzenie ustawy – abstrahując od jej treści, byle by była. A zadanie to iście ekwilibrystyczne – nie chcąc drażnić parlamentarnych przeciwników, grupa nie zamierza się wychylać, określać w kwestii adopcji (ciekawe jak sprawa ta zostanie rozwiązana w projekcie, nad którym pracują), czy związków poliamorycznych (i tu akurat słusznie, bo nie tego dotyczy debata i idea; to temat na inną dyskusję i do realizacji przez inną grupę). Stanowczo pukają się w czoła, kiedy ktoś nawet wspomina o małżeństwach (Tomasz Szypuła: „to jest bardzo trudne”, „praktycznie niemożliwe do przeprowadzenia politycznie”, „nie mamy takiej możliwości”).
Boję się, że przygotowany projekt będzie już tak obcięty, że w Sejmie pozostanie albo przyjąć go bez poprawek – jako średnie rozwiązanie – albo obciąć i przyjąć rozwiązanie złe, „wsteczne”.
Jestem przekonany, że wśród parlamentarzystek i parlamentarzystów są osoby, czy nawet frakcje, które gotowe byłyby poprzeć ideę związków partnerskich, jednak po wcześniejszym „okrojeniu projektu”, żeby nie okazać się zupełnie pro-homo. I mniejsze znaczenie ma tutaj sens tego co się „obcina”, a większe – fakt, że przyznaje się związkom jednopłciowym prawa, jednak mniejsze, niż sobie tego życzą. I jest uśmiech do obu stron, z kokieteryjnym mrugnięciem.
Będąc uczciwym, trzeba przyznać, że projekt – niezależnie od jego treści i proponowanych rozwiązań prawnych – nie ma szans na przyjęcie w obecnej kadencji (w kolejnej, niestety, pewnie też). Jeśli grupa inicjatywna, mimo to, zdecydowała się na flirt z KP Lewica i nabijanie punktów poparcia SLD, powinna wykorzystać okazję i przygotować chociaż dobry projekt, odzwierciedlający rzeczywiste potrzeby i punkty widzenia środowiska LGBT.
Pokażmy czego chcemy, na czym i dlaczego nam zależy. Zacznijmy oswajać ludzi z myślą, że takie związki partnerskie, jeśli nie teraz, to później, ale się pojawią. Pracujmy nad dobrym projektem, który będzie można wykorzystać w sprzyjających nam okolicznościach. A jeśli mamy czegoś żądać – żądajmy więcej, i tak obetną!
***
Z żalem odnotowuję, że grupa inicjatywna ds. związków partnerskich była w województwie kujawsko-pomorskim tylko raz, w Toruniu. Próżnię tę trzeba wypełnić. Zatem już w kwietniu w Bydgoszczy odbędzie się osobna debata nt. związków partnerskich. Szczegóły już wkrótce.






