Nasza Sprawa – moje zdanie

17 stycznia 2010 | LGBTQ

Nieprzyjemny szum zrobił się wokół Naszej Sprawy 2. Portal internetowy Gaylife.pl zaatakował Stowarzyszenie Otwarte Forum – Michała Minałto i Uschi Pawlik, którzy w grudniu 2009 złożyli pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych przez dziennik „Rzeczpospolita”.

Chodzi o satyryczny rysunek Andrzeja Krauze oraz dwa teksty – felieton Macieja Rybińskiego i artykuł Tomasza Terlikowskiego. Wszystkie opublikowano przy okazji zeszłorocznej Parady Równości na łamach „Rzeczpospolitej” w czerwcu 2009 i każdy z osobna w obrzydliwy sposób sugerował, że homoseksualność ma coś wspólnego z zoofilią. Grupa osób związanych ze Stowarzyszeniem Otwarte Forum zażądała od „Rzeczpospolitej” opublikowania sprostowania i przeprosin. Po odmownej odpowiedzi rozpoczęła z prawnikami prace nad przygotowaniem pozwu. Pozew trafił do sądu w grudniu 2009, a w Wigilię o sprawie napisała „Gazeta Wyborcza” i… rozpętała się prawdziwa burza.

Redaktor naczelny Gaylife.pl, Jacek Adler (aka Antarex) między innymi w ten sposób skomentował sprawę (pogrubienia moje):

Naszym zdaniem zapędzili się w kozi róg. Niczyje dobra osobiste nie zostały naruszone. Teksty są antygejowskie, ale nie ma w nich żadnych obraźliwych sformułowań. Są tylko poglądy, których – podobnie jak Pawlik i Minałto – w przeważającej części nie podzielamy. Są sformułowania, w sporej części niemiłe dla środowiska homoseksualnego, w tym także dla nas. Czy to powód, aby kneblować komukolwiek usta? Czy dyskutować wolno jedynie ze „swoimi”? Czy na tym polega dialog? Debata publiczna? To oczywiście pytania retoryczne.

Porównanie orientacji psychoseksualnej (homoseksualności, biseksualności) z parafilią (m.in. zoofilią, pedofilią, nekrofilią) nie tylko jest nieuzasadnione – to mylenie pojęć – ale także bardzo szkodliwe społecznie – wprowadza zamęt, utrudnia edukację w tym zakresie i poprawę sytuacji osób nieheteroseksualnych. Poza tym, nie ma nic wspólnego z wolnością słowa i jest ewidentnie sprzeczne z aktualnym stanem wiedzy. Wystarczy zapoznać się ze stanowiskami i oświadczeniami stowarzyszeń, związków i innych organizacji psychologicznych, psychiatrycznych, seksuologicznych, socjologicznych, czy nawet Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). O tym czym jest homoseksualność nie rozstrzygają publicyści, tylko nauka. Z całą pewnością nie powinno to być przedmiotem „debaty publicznej”, o której pisze Adler. Rozstrzygał już o tym polski sąd, przynajmniej raz – w związku z pierwszą „Naszą Sprawą”; stąd też nazwa aktualnej kampanii – nadana sequelowi za zgodą organizatorek tej pierwszej, oryginalnej NS.

Jednak jest zasadnicza różnica między pierwszą a drugą wersją „Naszej Sprawy”. W ramach pierwszej NS wytoczono bowiem proces dwóm politykom Prawa i Sprawiedliwości – przewodniczącemu Rady Miasta Poznania, Przemysławowi Alexandrowiczowi oraz innemu poznańskiemu radnemu PiS, Jackowi Tomczakowi, w związku z ich komentarzami (w podobnym tonie) przy okazji Marszu Równości w 2004 roku. Faktem jest, że wypowiedź przewodniczącego Rady Miasta, czy nawet radnego, ma w takiej sprawie zupełnie inne oddziaływanie od satyrycznego rysunku w konserwatywnym dzienniku.

Zgodzę się, że jest wiele innych przykładów podobnych wypowiedzi, które są dużo bardziej szkodliwe, jaskrawe i „łatwiejsze do wygrania”, jednak nie mam wpływu na to, co w uznaniu Michała Minałto, czy Uschi Pawlik jest dla nich bardziej obraźliwe – to do ich oceny należy co ich obraża (bardziej), a co nie (lub mniej).

Sama sprawa, w związku z prywatnym charakterem, nie powinna być w ogóle w ten sposób komentowana, jednak pozwany i pozwana ze współpracującą grupą wyraźnie do tego zachęcają, robiąc z NS2 kampanię – ze stroną internetową, rzecznikiem prasowym… Krytyka jest zatem dozwolona, ale czy na pewno w takiej formie, jaką proponuje Gaylife.pl, a za nim Polgej.pl i Gay.pl? To nie jest konstruktywna krytyka, tylko atak, który szkodzi środowiskom LGBT jeszcze bardziej niż – w ocenie oponentów – sama NS2. Wystarczy przywołać wywiad, w którym prof. Tomasz Nałęcz staje po jednej stronie z Gaylife.pl „przeciw »koziej wojnie«”, a następnie wycofuje się z tego, czy wywiad dla „Rz”, w której Adler mówi m.in. „Większość środowiska jest normalna, nie biega na manifestacjach z piórami w tyłku (…)”.

Błędy popełnia każda ze stron, po kolei. Najpierw „Rzeczpospolita”, publikując homofobiczne, sprzeczne z nauką i rozumem bzdury; później także w pewnym stopniu grupa związana z SOF-ą, wnosząc pozew przeciw satyrycznemu obrazkowi; a następnie Jacek Adler, który broniąc „wolności słowa”, jako działacz gejowski, występuje przeciw „gejom zawodowym”. Różny jest jednak charakter i szkodliwość tych błędów, różne – dobre i złe – są także zamiary każdej ze stron.

„Nasza Sprawa 2” cieszy się w środowisku dużym poparciem – poparły ją oficjalnie Kampania Przeciw Homofobii, Lambda Warszawa, Trans-fuzja, czy toruńska Pracownia Różnorodności, a także wiele pojedynczych, często anonimowych osób. I słusznie. Bo sprawa jest słuszna. Nie zmienia to jednak faktu, że mogła zostać rozegrana inaczej, lepiej. Tę energię można byłoby wykorzystać na proces nie z konserwatywnym medium (dlaczego nie pozwać „Naszego Dziennika” czy „Frondy”, które posuwają się znacznie dalej?) i to na dodatek w związku z satyrą, tylko na coś „mocniejszego”, dużo poważniejszego. Takich wypowiedzi, szczególnie polityczek i – jeszcze szczególniej – polityków, jest pełno! Żeby nie szukać daleko, przywołam głośną ostatnio sprawę interpelacji posła Stanisława Pięty (nota bene też z PiS) ws. wystawy w Muzeum Narodowym. Trzeba przyznać, że interpelacja to już nie satyra (także, wbrew pozorom, w przypadku posła Pięty).

Właśnie ze względu na satyryczny charakter rysunku Krauzego i felietonu Rybińskiego, które stanowią sedno sprawy, doszło do nieporozumień i niewłaściwej interpretacji przez media, jakby powód i powódka chcieli wprowadzenia zakazu lub ograniczeń dotyczących dowcipów z/na temat osób bi- i homoseksualnych (patrz: Szczepan Sadurski). To nie służy idei, która towarzyszy NS2 i wprowadza dyskusję na niewłaściwy tor. Tak podejrzewam – nie sądzę, żeby SOF-ie zależało na jakimkolwiek ograniczeniom dotyczącym żartów na temat lesbijek i gejów.

Niemniej, podpisuję się pod ideą „Naszej Sprawy 2” i czekam na „Naszą Sprawę 3”, pod którą podpisze się także Gaylife.pl i Polgej.pl – taka NS jest przecież możliwa!

A Abiektowi radzę – nie przejmuj się głupotami, nie rób z niskonakładowej bulwarówki opiniotwórczego medium, nie odpowiadaj na ciosy poniżej pasa. Skoro cieszysz się z pojawienia się na stronie głównej „Frondy”, uśmiechnij się czytając o sobie we frondzie. Gejowskiej frondzie.

I powodzenia w wygraniu naszej sprawy!

Na ten temat:
Homiki.pl: Co się dzieje w Naszej Sprawie 2

  1. mis
    19 stycznia 2010 o godz. 10:57

    “Gaylife” rozpoczelo wlasnie akcje przeciwko Piecie.

    Mozna o tym przeczytac na stronie: http://gaylife.pl/artykul.php?id=1252

    Oczywiscie czesc “srodowiska” zapewne uzna, ze Jacka Adlera nie mozna poprzec, bo on nigdy nie ma racji…

  2. 19 stycznia 2010 o godz. 19:12

    Nie chodzi o to, żeby poprzeć “kogoś”, tylko jakieś rozsądne działanie. W przypadku Pięty większość (wszyscy?) jest zgodna co do konieczności reakcji, różne są jednak pomysły na to jak zareagować.

    Gay.pl opublikował numer telefonu do posła Stanisława Pięty, zachęcając do wysyłania SMS-ów (jak to się skończyło, możemy przeczytać na jego stronie internetowej).

    Gaylife.pl zaproponował coś, co prędzej zasługuje na miano konstruktywnego, ale wciąż jest to forma – dla mnie – nie do przyjęcia. Tym bardziej, że inni podejmują podobne działania, ale nie okraszają ich już takimi karykaturami.

    Co ma być celem takiego działania? Wzniecanie nienawiści czy rozwiązanie problemu?

  3. Przemek/Multilicus
    21 stycznia 2010 o godz. 08:54

    Czy ja dobrze przeczytałem? Stwierdzasz, że pozew przeciwko “satyrycznemu obrazkowi” był “w pewnym stopniu błędem”, potem piszesz: “nie sądzę, żeby SOF-ie zależało na jakimkolwiek ograniczeniom dotyczącym żartów na temat lesbijek i gejów”, a na koniec życzysz NS2 powodzenia i podpisujesz się pod jej ideą? W tym samym wpisie przedstawiasz tezę, że “sprawa jest słuszna. Nie zmienia to jednak faktu, że mogła zostać rozegrana inaczej, lepiej. Tę energię można byłoby wykorzystać na proces nie z konserwatywnym medium (…) i to na dodatek w związku z satyrą, tylko na coś „mocniejszego”, dużo poważniejszego”. I – jako przykład czegoś, co mogło zostać zrobione – podajesz interpelację 12370 posła St. Pięty z PiS.

    Wybacz, ale pomimo mojej całej nieukrywanej sympatii do Ciebie mam wrażenie, że napisałeś więcej, niż chciałeś, albo pisząc zmieniałeś zdanie. Jesteś za NS2, a nawet przeciw NS2, czy jak? Fajnie, że jest NS2, ale byłoby jeszcze fajniej pozwać kogoś innego, “mocniejszego”? Przepraszam za to porównanie, ale czym Twoje stanowisko w tej sprawie (pozew Minałty i Pawlik powinien być wycelowany np. w Piętę) różni się od stanowiska Antarexa (pozew Minałty i Pawlik powinien być wycelowany np. w “księdza” Trytka)? Mało homofobów i homofobek biega po ulicach naszego państwa? Zdolności sądowej nie masz, czy jak? Nikogo po prawie nie znasz (to nie jest pytanie z tezą)? Helloł, Fiskocie! Skoro uważasz, że można pozwać kogoś innego, niż to robią Uschi i Michał – zrób to sam! Jak można mieć pretensje do kogoś innego, że czegoś oczywistego, prostego i słusznego nie zrobił, a samemu tego nie zrobić, mając wszelkie możliwości? Przecież to hipokryzja. Antarexa. Nie Fiskota.

  4. 22 stycznia 2010 o godz. 09:19

    Przemku/Multilicusie,
    najpierw – w kwestii potwierdzenia faktów:
    1. „Nasza Sprawa 2” opiera się przede wszystkim na oburzeniu, jakie wywołała publikacja satyrycznego – mimo wszystko – rysunku Andrzeja Krauze w dzienniku „Rzeczpospolita” w czerwcu 2009.
    2. W toku dyskusji na temat NS2 pojawiły się niewłaściwe interpretacje intencji oskarżycieli – jakoby chcieli oni ograniczenia wolności słowa i/lub zakazania „dowcipów o gejach”.

    Sprawa jest słuszna i podpisuję się pod jej ideą – osoby homoseksualne nie powinny być obrażane, a porównywanie homoseksualności z zoofilią jest nie tylko głupie, ale też karygodne. Jednocześnie uważam, że istnieją skuteczniejsze drogi do osiągnięcia celu i uświadomienia społeczeństwa.

    Pytasz czym różni się moje stanowisko od stanowiska Jacka Adlera z Gaylife.pl – otóż, drogi Multilicusie, przede wszystkim różni się formą. A w dalszej kolejności: nie atakuję „Naszej Sprawy 2”, tylko przedstawiam swoje zdanie – niektórzy nazwą to krytyką, ale konstruktywną. Moim celem nie jest destrukcja; biorę udział w szerszej dyskusji, której celem jest profesjonalizacja działań dotyczących osób LGBT.

    Zgodzę się, że rysunek Krauzego jest niestosowny i przyczynia się do budowania (trwania) homofobii w tym kraju, ale stoję na stanowisku, że uderzając w inną „cegłę” łatwiej byłoby zburzyć ten „mur” nienawiści. Podobnym nakładem czasu i pracy.

    Masz rację – dobrym pomysłem jest złożenie pozwu w sprawie, którą samemu uważa się za słuszną. Nie widzę jednak związku między tą propozycją, a możliwością komentowania NS2 – przede wszystkim dlatego, że została ona poparta przez najważniejsze polskie organizacje LGBT i znaczną część środowiska.

  5. Multilicus
    22 stycznia 2010 o godz. 18:16

    Fiskocie, znów Cię przeproszę, ale Ty – podobnie jak Antarex – oceniasz pozew NS2 stwierdzając, że były lepsze cele dla takiego ataku (inna “cegła” w “murze” nienawiści). Oczywiście różnicie się intensywnością tej krytyki: Antarex ubrał się w szatki obrońcy wolnego słowa i udzielił wywiadu pozwanej redakcji, Ty ograniczyłeś się do stwierdzenia, że powództwo Uschi i Michała było “w pewnym stopniu błędem”. Ale zasada jest ta sama. I Antarex i Ty nikogo za homofobię nie pozwaliście – ani Rzepę, ani nikogo innego. Gdzie zatem jest ta “cegła”, na którą należało przeznaczyć podobny nakład czasu i pracy? Nie pamiętam też, żebym od Uschi czy Michałą słyszał skargi, narzekania czy choćby komentarze w stylu “kiedy ten Antarex pozwie Trytka?” albo “kiedy ten Fiskot wyśle pozew przeciwko Pięcie?”.

    W komentarzu stwierdziłeś, że “istnieją skuteczniejsze drogi do osiągnięcia celu i uświadomienia społeczeństwa”. Zapewne. Ale nie dezawuują one tego, co robią Uschi i Michał. Nie zmniejszają ich skuteczności w innych sprawach. Nie absorbują sił ani środków innych ludzi. Skąd zatem te zastrzeżenia? Skąd przekonanie, że wiesz lepiej od Michała i Uschi, jak tych dwoje mogło wykorzystać swój czas i pracę? No, chyba, że uważasz – do czego masz pełne prawo – że pozwów w ogóle składać nie należy, a cały wysiłek skierować np. na edukację (a Trytka, Piętę i Rzepę – po prostu przeczekać). Innymi słowy: Uschi i Michał niech się skoncentrują na prowadzeniu homiki.pl, a nie tracą czas w sądzie. Tylko po co nam prawo i ten ochłap ochrony, jaki zapewnia, skoro nie będziemy z tego korzystać? Po co roić o zmianach w prawie – nowelizacji kodeksu karnego, ustawie o związkach partnerskich, ustawie antydyskryminacyjnej, otwarciu małżeństwa – skoro istnieją skuteczniejsze drogi do osiągnięcia celu i uświadomienia społeczeństwa?

    Ostatniego zdania Twojego komentarza nie udało mi się zrozumieć: chodziło o to, że jak orgi LGBTQ poparły, to można komentować NS2? A jakby nie poparły, to nie można by było?

    Fiskocie, na ile udało mi się zrozumieć, co chciałeś wyrazić – nie sprzeciw czy opór, ale raczej zastrzeżenia wobec NS2 – nie mogę się z Tobą zgodzić. Pamiętam dyskusje w tym i innych przypadkach, pozornie niepodobnych. Wszystkie traktowały o trzech rzeczach:
    1. jakie środki stosować, żeby walczyć z homofobią,
    2. jak dzielić te niemożliwie szczupłe zasoby, jakie mamy,
    3. jaką przyjąć kolejność działania.
    W tych pytaniach kryją się inne, np. pytanie o to, czy jedne środki (np. działania prawne) nie szkodzą innym – czy nie ograniczają ich stosowania, czy nie zniechęcają do nas społeczeństwa. To jest zawsze powracająca kwestia przy Paradzie Równości (”bo psuje wizerunek org i branży”), to była kwestia działań w szkołach (bo “promujemy homoseksualizm”), to jest kwestia, gdy chodzi o AIDS/HIV (czy łączenie AIDS/HIV z branżą to taki dobry pomysł?), to jest kwestia, gdy mamy do czynienia z homofobią o podłożu religijnym (jak zaatakować homofobię nie atakując religii? a może udać, że nic się nie stało?). Myślę, że trzeba sobie uświadomić, że każde działanie, nawet najbardziej niepozorne, może zostać odebrane jako bezprecedensowa napaść, bezpardonowy atak czy brutalny zamach, które zruinują opinię branży. I nie ma się tym co przejmować. Niech Uschi i Michał pozywają, niech Abiekt wydaje książki, niech Fiskot działa w Lambdzie – na to wszystko jest miejsce.

  6. 23 stycznia 2010 o godz. 23:19

    Poruszasz wiele wątków, wkładasz w moje usta słowa i opinie, których nigdy nie wyrażałem – nie zamierzam odpowiadać na ten wielowątkowy potok liter.

    Pozwolę sobie tylko zauważyć, że organizacje LGBT nie mają tak wielkich zasobów, żeby móc twierdzić, że „na to wszystko jest miejsce”. Homofobia szaleje – to Twoje słowa – więc nasze działania muszą być dobrze przemyślane i skoordynowane, żeby odniosły jakiś efekt.

    Swoją drogą, nie wiem co takiego jest w „Naszej Sprawie 2”, że – m.in. Twoim zdaniem – nie powinno się jej komentować. Czas na uwagi już minął?

  7. Multilicus
    24 stycznia 2010 o godz. 13:35

    To może chociaż wskażesz, które “słowa i opinie” włożyłem Ci w usta?

  8. 24 stycznia 2010 o godz. 14:40

    Po sformułowaniu „no, chyba, że uważasz – do czego masz pełne prawo – że…” wymieniasz kilka opinii, m.in., że:
    - nie należy w ogóle składać pozwów,
    - cały wysiłek należy skierować na edukację,
    - Uschi i Michał powinni zająć się prowadzeniem homików.pl, a nie „tracić czas” w sądzie.

    Nie podzielam żadnego z tych poglądów. W żaden sposób nie wynika to nawet z tekstu ani z komentarzy. Nie wiem dlaczego tworzysz katalog przekonań, do których miałbym mieć prawo – to w żaden sposób nie służy dyskusji.

  9. Multilicus
    24 stycznia 2010 o godz. 18:26

    Tak, to są opinie, poprzedzone wyraźnym podkreśleniem, że ich nie wypowiedziałeś – słowa “no, chyba, że uważasz” wyrażają dobitnie, że nie są to Twoje opinie. To jedynie moje przypuszczenia co do Twoich opinii. Te przypuszczenia wzięły się z tego, co mnie zdziwiło w Twoim tekście, a czego nie wyjaśniłeś: że najpierw napisałeś, że pozew NS2 był “w pewnym stopniu błędem”, a zaraz dalej napisałeś, że życzysz NS2 powodzenia i podpisujesz się pod jej ideą. Że w swoim wpisie przedstawiasz tezę, że “sprawa jest słuszna. Nie zmienia to jednak faktu, że mogła zostać rozegrana inaczej, lepiej. Tę energię można byłoby wykorzystać na proces nie z konserwatywnym medium (…) i to na dodatek w związku z satyrą, tylko na coś „mocniejszego”, dużo poważniejszego”. A potem – w komentarzu – piszesz, że “istnieją skuteczniejsze drogi do osiągnięcia celu i uświadomienia społeczeństwa”. Przecież to klasyczne “jestem za a nawet przeciw”. Sprawa słuszna, ale można ją było lepiej rozegrać; Pięta byłby lepszym celem (choć jego pierwsza homofobiczna interpelacja pojawiła się w październiku, a wieści o niej – w styczniu), a tak w ogóle, to są “skuteczniejsze drogi”, i – podobnym nakładem czasu i pracy, uderzając w inną “cegłę”, łatwiej byłoby zburzyć ten “mur” nienawiści.

    Skoro piszesz takie rzeczy, to mogę chyba sformułować swoje przypuszczenia (bazując na Twoich wypowiedziach) i poprzedzić je słowami “no, chyba, że uważasz”. W żadnym miejscu nie napisałem, że uważasz, że tak-i-tak, ani że twierdzisz, że jest tak-i-tak. Napisałem, że “na ile udało mi się zrozumieć, co chciałeś wyrazić” nie masz racji. Ale pewności, czy Cię dobrze zrozumiałem, też nie mam, bo – jak ktoś pisze, że popiera, że sprawa jest słuszna, ale że popełniono jakieś błędy, że można było to lepiej rozegrać, że można też było uderzyć pozwem w kogoś innego, a w ogóle to są skuteczniejsze sposoby oddziaływania na społeczeństwo, no i zasoby org LGBTQ są szczupłe – to można to bardzo rozmaicie rozumieć.

    U Ciebie – jak sądzę po tym wszystkim, co napisałeś – są wątpliwości co do NS2. Jak mniemam, chciałeś napisać, że życzysz Uschi i Michałowi jak najlepiej, ale jednocześnie:
    1. sam byś Rzepy nie pozwał (faktycznie – nie zrobiłeś tego, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), bo są owe “skuteczniejsze sposoby” oraz inne “cegły”, w które można uderzyć i wykorzystać nakład czasu i pracy z NS2 w ramach tych innych działań,
    2. moją ogólną uwagę o szczupłości zasobów org LGBTQ uznajesz za argument na rzecz nie robienia pewnych działań – i chyba zaliczasz do nich prywatny pozew Uschi i Michała.

    Zabieg z postawieniem się w roli ofiary i szermowanie oskarżeniem, że tworzę Ci katalog przekonań, do których miałbyś mieć prawo uważam za niegodny Ciebie ani siebie – albo dyskutujemy jak równi, używając argumentów i analizując, co piszemy/mówimy, albo od razu się na siebie obraźmy uznając, że różnice zdań nas krzywdzą, ograniczają i odbierają nam wolność.

    Żeby uniknąć dalszego “wielowątkowego potoku liter” sugeruję dokończyć tę rozmowę, gdy się następnym razem będziemy widzieć i będą po temu czas i sposobność.

  10. 24 stycznia 2010 o godz. 18:37

    „Mur” trzeba zburzyć, to nie ulega żadnej wątpliwości. Cieszę się, kiedy ktoś próbuje wyburzyć jego fragment (całości „na raz” się nie da). I popieram takie działanie. Jednocześnie pozwalam sobie zachować prawo do wyrażenia opinii, że uderzenie w inną „cegłę” byłoby działaniem przynoszącym lepsze efekty.

    Chętnie przystanę na Twoją propozycję dokończenia dyskusji w innym miejscu, o innym czasie.